niedziela, 14 września 2014

Taverna Patris

3 albo 4 moze 5
piw


jutro wolne. raczej choroba.


łyk

wczorajsza akcja była mega dziwna.
chłopcy szli na urodziny. pomyslelismy dzien wczesniej ze to doskonla okazja zeby wyjsc bez dzici.
no i super. zaplanowalismy. chociaz w  naszym domu nie zawsze wychodzi planowanie :)
zarezerwowalem knajpe na wieczor.
wczesniej jdnak trzba bylo kupic dwa prezenty dla naszych chlopakow
to troszke zajelo... oklo 2,5 h jezdzenia po miescie za konkretnym prezentem.

I w koncu udalo sie!
kupilismy. zajebisty prezent, ten wymarzony, polecony itd.

łyk

i mowie to co jedziemy skoro juz wyslalismy wszystkie nasze dzici i mamy chwile spokoj?
na co slysze...
ale to bez sensu bo ja juz jadlam macdonalda takze teraz nie pojade....
trzeba mnie byl wczesniej uprzedzic itp. bzdury.

dyskutowalem klucilem sie, ale ...
zrozumialem ze po prostu nie chce isc ze mna...


taki smutek.
bo potem dlugo o tym krzyczelismy i w sumie nie doszlo do zadnego pojednania
ja jeszcze zaognilem mowiac:
ze teraz wiem dlaczego ludzie ktorzy sie rozwodza nie sa w stanie dojsc do porozumienia...

bez łyku

generalnie słabo



sobota, 6 września 2014

uciekajmy

Mam czkawkę.
Zajebiście pisać, że ma się czkawkę, bo tak naprawdę nikt nigdy nie odnotowuje takiego zjawiska.


czkawka,
przezkadza naciskać odpowiednie lityery. musze bekspejsować zeby bylo poprawnie, chociaz z zalozenia nie chce tego robic. bo nie chce sie wracac do ego co bylo.
czkawkwa, meczy.
chyba teraz odczuwam tak czkwawke.  nabranie powietrza nic nie daje.straszenie, też.
graliśmy obok. okazało się, że gramu nie na boisku trawistym, lae na sztucznym.
niestety tutaj (mam na mysli kraj) nic ie da sie uzgodniec wczesniej.

bylo fajnie.
jest postep. duzy postep. psychika jest wzmocniona. co prawda jest placz i zwatpienie, ale kilka słów wystarcza zeby odudowac caly charakter w przeciagu minuty!

łyk.


to wartosciowe.
mam nadzieje ze tak jest.


nie wiem co to znaczy co czytalem.
nie wiem.
wiem ze chce wyjechac juz teraz nagle. zaluje ze tak dlugo tutaj siedze.
to jest pozbawione zdrowego rozsadku
spierdalajmy!






serwer pewnie wytrzyma.
 ale mam nadziej ze bede mogl napisac jeszcze potem.!


uciekajmy.








piątek, 22 sierpnia 2014

wakacje i 6

carlsberg.

wakacje to miły czas.
słońce wypoczynek, luz, brak zmartwień. kazdy oczekuje klimatu "ibiza"
niestety jest zupełnie inaczej. faceci nad polskim morzem nie wypoczywają. albo inaczej, wypoczywają czynnie.bo nie ma takich chwil, że facet leży albo śpi zasłuchany w szum fal.
nie.
tak sie nie dzieje.
zacznijmy:

łyk

na początku facet wsiada w auto i jedzie. jedzie tam gdzie jest plaża. wcześniej pakuje samochód w potrzebne, niezbędne rzeczy wczasowicza. znajduje parking. wypakowuje wszystko. torbę, plecak, płotek/wiatrochron, piłkę do wody, piłkę na plażę. idzie przez las. miły lasek sosnowy jak to nad morzem.
jest ciepło, gorąco i nie ma cienia.nie jest daleko do plaży, ale to wszystko ciąży. ooooo jest doszliśmy!
morze, plaża ........ i w chuj ludzi.
wycieczka jescze się nie skończyła. teraz trzeba z piłką, płotkiem, ręcznikami, i balsamem, brnąć przez piach do wolnego miejsca. Może wyjaśnię. wolne miejsce to takie gdzie możemy rostawić  swój płotek ok. 6 m., przechodzimy 200 m. i juz. rozkladamy sie. fajnie przy samym brzegu.
teraz facet musi załatwić młotek do płotka i go wbić. w sensie każdą z żerdzi.
spoko.
wbijam.
potem musimy umilić czas na piasku... " może kawę?" - tak trzeba zapytać.
więc pytam. "chętnie, dziękuję".
więc idę. 200 m.
wracam z kawą i piwem, małym bo przyjechałem autem. upał w chuj!
proszę. dziekuję.
"chiałabym jakiś leżak, bo teraz będę opalać dekold (czy coś)"
spoko!
idę po leżak. juz nie 200 m. tylko 300, bo koleś który wydaje leżaki jest dalej.
dzień dobry, poproszę leżak na cały dzień.
dziękuję.

łyk

wlokę plastikowy badziew przez pół wybrzeża.
proszę!

łyk

siadam na ręczniku.
tato, zagramy?
tak jasne, ale w co?
porzucamy sobie w wodzie.

łyk

woda 9 st. C!!!!!!!!!!!!!!!!
ok, porzucajmy.
no i sobie tak gramy 20 min.

łyk

ok, zimno mi, idziemy się wysuszyć.
tato, zjemy coś?
ok, to chodźmy.
200 m. idziemy po pizze.


łyk

wracamy.
super, może się położę.
jednak nie.
zaczynamy kopać w piasku.

łyk

jest juz póżno. zbieramy sie. zwijam plotek. zabieram wszystkie ciężary i idziemy 200 m do wyjscia.

łyk

to co? trzeba na obiad.
wszyscy zmeczeni. nikt nie bedzie czekał w kolejce do kasy zeby zamowic.
...ja stoje...
wczesniej zebralem zamowienia.
łyk


po obedzie.
lekki spacer.
i wracamy do auta.
wracamy.






moge sie napic piwa, usiąść, albo się położyć, albo pojechać na rowerku gdzieś.



faceci  nie wypoczywają na wakacjach.!!!!!!!!!



poniedziałek, 14 lipca 2014

nie powinienem...

pije i pisze.
nie wiem czy powinienem.
ok nie wolno od razu tak pesymistycznie.

łyk

żurnal się drukuje:) trochę mam obawy jak to wszystko znajdzie się na papierze. nie widziałem proofów.
widziałem tylko z innej drukarni próbki. mamy się dopasowywać do tych właśnie próbek.
zajebiście.
nie mogę się doczekać.
160 str. klejony z pięknym grzbietem zakończonym czerwonym fragmentem.
To będzie jednocześnie pierwszy jak i piąty numer :) piękny papier lekko chropowaty i nie do końca biały. ładnie pachnie. pachnie jeszcze lepiej kiedy ma na sobie farbę. taka prawdziwą. nie jakiś chujowy termoutwardzalny tusz. klasyczny offset. pięknie. mam nadziej, że kiedyś będzie to najlepszy art book.


łyk


kiedy człowiek się starzeje, im dłużej żyje, im częściej ma urodziny tym bardziej prezenty które otrzymuje są skromniejsze (w sensie zaangażowania). no ale chyba tak po prostu jest. chociaż laurki są czymś zajebistym.
dostałem jedną laurkę z pięcioma słońcami a drugą z jednym wielkim słońcem które zastępowało głowę człowieka. jak fajnie byłoby żeby dzieci zachowały takie abstrakcyjne myślenie. pewnie to nawet nie jest wina szkoły edukacji czy programu i wychowania. to chyba zmiany jakie następują w mózgu w miarę dojrzewania eliminują abstrakcję na rzecz racjonalnego, rzeczowego myślenia :/

łyk

kiedyś widziałem taki program, w którym pan prowadzący mówił, że dzieci nie mają czegoś takiego, jakiejś substancji w mózgu, która pozwala im się zastanawiać co robią. nie potrafią ocenić czy coś jest bezpieczne czy nie. Wiem natomiast, i wierzę w to na maxa, że jedzenie wpływa na pracę mózgu.
Kiedy pasiemy dzieci frytkami i przy okazji siebie nasz mózg traci. gorzej pracuje, nasz system działa tak jakby mu wpierdolić jakieś chujowe paliwo.
za to kiedy zjemy jagody albo borówki nasz mózg zaczyna zapieprzać o 20% lepiej.
także śmieciowe żarcie sprawia, że jesteśmy głupsi. tak samo przyczynia się do tego cukier, syrop glukozowo-fruktozowy (100 razy bardziej słodszy od cukru rozpieprzający wątrobę nerki i trzustkę) i większość konserwantów.

łyk.

mówią, że jestem najlepszym artem we firmie, na zakładzie...
myślę, że to pierdolenie.
że chcą coś.
moja prośba o podwyżkę była rozpatrywana od grudnia do czerwca.
pan Darek A. ma niesamowitą umiejętność bycia w dźwięku próśb swoich pracowników i jednocześnie być nie poruszonym/niedotkniętym  przez te prośby.myślę, że to człowiek który nie moknie na deszczu.
inny nigdy nie wychodzi na deszcz.


lyk.

nie wiem czy najrozsądniejszym wyjściem nie byłoby opuszczenie tego miejsca.
najchętniej, daleko. poza tym fircykowato-zropiałym krajem. to mogłoby podziałać na mnie pozytywnie.


marek wciąż nie żyje.
jego żona nadal pisze.
mistrzostwa się skończyły.

ja się nie zmieniłem.


chciałbym wyjechać z tego kraju, ale tak kurwa na poważnie.
mam dość...

















sobota, 5 lipca 2014

decyzje

Marek nie żyje.Zmarł.
Pogrzeb odbył się2 lipca.
nie byłem na pogrzebie.
nie mogłem się ogarnąć.
dużo zmian w mojej pracy.
nie wiem czy są potrzebne czy tylko polityczne.


łyk


nie pisałem wczoraj bo już nie trafiałem w klawisze.
strasznie mi przykro. bo to strasznie szybka śmierć.
napisałem do żony marka czy nie potrzebuje pomocy. nie wiem za bardzo jak mógłbym pomóc... nie jestem nikim ważnym. ani wpływowym.jedynie co mogłem pomóc to zrobić ładnieszą klepsydrę...


łyk
sen.
białe spodnie. biała bluzka. i potem wszystko było już fajne.

łyk

jestem dinozaurem.
nie chce już tam pracować.
nie mam innego wyjścia.
udaję.
na prawdę już nie chcę.
to bardzo zła opcja.
bardzo chujowy koleś, który wygląda jak quasimodo tylko nosi okulary.
straszna indoktrynacja.
ludziom się to podoba.
nie odczytują tego źle.
może ja jestem zły.
normalnie koszmar.
w zasadzie moja wypowiedź opiera się na krótkich #tagach.


łyk.


liczę dni do wakacji.


łyk


już chciałbym pojechać. 3 tygodnie. bez nich. bez nich wszystkich.

łyk


jak ja strasznie ich nienawidzę. jak bardzo nie chce z nimi być.
jak bardzo bym chciał wyjechać żeby ich nie widzieć.

łyk

drugi pojeb który przez 7 miesięcy zwodził mnie.
i pierwszy pojeb kutas i chuj, który nie chciał brać odpowiedzialności.

sen mnie trzyma.

Vielkie Manipulacje Ludzmi.






piątek, 20 czerwca 2014

lwy

marek czuje się lepiej. przynajmniej tyle wg. relacji jego żony.

chciałem zrobć reklamę w ż, ale nie. to nie jest rzecz ku temu.
jest 1:1 honduras ekwador.

5 piwo.

nie cierpię ludzi którzy mają tak straszne parcie na szkło, tak strasznie się angażują w rzeczy, które są tak strasznie błache. oglądam te zdjęcia i mam wrażenie, że wyjątkowość tego zdarzenia polega wyłącznie na tym, że to sięzdarzyło i próbuje trwać przez 7 dni. po tym czasie nic nie zostanie.
wszystko się rozpuści w wielkim wiadrze pomyj. zostaną jedynie chęci bez pokrycia.
wiem że zawsze pierdolę w kierunku czarnego, ale często widziałem kreatywnych zapalonych, żarzących się, rozpalonych którzy zamieniają się w brykiet do grilla.
polska nie zapewnia niestety poziomu który oczekujesz po powrocie z festiwali.

łyk

najzajebistsze jest to ze w koncu mamy 6 zegarów  w pokoju szefów:)
nareszcie nikt się nie spóźni...

dostałem podwyżkę.
po 6 miesiącach interwencji.
w pewnym momencie olałem i zaprzestałem komunikowania, że coś bym chciał.
udało się.

ale mega chujnia unikania rozmowy przez 6 miesięcy. po kilku mailach i osobistych rozmowach.
szkoda że nie ma związków zawodowych w naszej branży. przydała by się instytucja dyscyplinująca szefów.

dzisiaj b zapytal mnie ...
odpowiedzialem ze nie kazdy musi





o dziwo jestem z tym ok. chyba za bardzo kocham gnojka zeby powiedziec ze nie.
bo w sumie to nic zlego.

łyczek.

musze nauczyc sie angielskiego.... pomocy...!!!!

nie chce byc jak patyk od kaszanki. a z drugiej strony kompletnie mi nie zalezy. wrecz gardze tym co jest na festiwalach. bo nagle okazjue sie ze ktos dokonal odkycia... ponownie otworzyl drzwi, albo cos podpierdolił i delikatnie zmienił. najczęściej nic nie zmieniają. rżną 1 do jednego a potem przypisują sobie zasługi.
a spróbuj jeden z drugim coś wymyślić od podstaw, bez inspiracji i podpierdalania pomysłów.
to raczej rzadkość...
taka niestety jest reklama. niestety wszedzie.
chuj z nimi.

łyk.

dzisiaj były ładne chmurki







sobota, 7 czerwca 2014

Marek Jakóbczak

nie napisałem o najważniejszym.
łyk!
marek jakóbczak - mecz o życie!

jego żona porowadzi funapage, w którym piszę i relacjonuje  co się z nim dzieje.

tylko tyle.